Rok 2024 zapisuje się jako najcieplejszy globalnie rok w historii pomiarów. Tymczasem badanie opinii publicznej przeprowadzone przez sieć firm badawczych Iris na całym świecie wskazało na spadek liczby osób, które obawiają się katastrofy klimatycznej. Jest to zaskakujący wynik i odwrócenie trendu z lat poprzednich.
Globalnie zaniepokojonych zmianami klimatu było w 2024 r. 80% respondentów (rok wcześniej 83%), w Polsce 76% (rok wcześniej 80%). Analitycy twierdzą, że wynika to ze zmęczenia tematem. Do coraz większej liczby osób dotarło też, że katastrofa jest nieuchronna. Żyjemy w bardzo trudnych czasach, w których destabilizujący się klimat coraz bardziej wpływa na nasze codzienne życie, gospodarkę. Wiele osób jest przytłoczonych negatywną perspektywą. Przeszkadza też często sposób narracji w mediach o kryzysie klimatycznym, który zamiast mobilizować do działania powoduje strach i wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego. Ponadto inne problemy życiowe, w naszych bardzo stresujących czasach, powodują, że ludzie nie mają już siły martwić się jeszcze globalnym klimatem, podczas gdy mają już wystarczająco innych zmartwień.
To normalna reakcja obronna. Najważniejsze jest, aby pomimo swoistego “oswojenia lęku” przed kryzysem klimatycznym, presja obywateli na rządy i globalne korporacje nie słabła. To Ci globalni decydenci mogą najwięcej zdziałać, aby powstrzymać katastrofę klimatyczną.