Fale upałów zrobiły swoje – Polacy masowo rzucili się, by montować klimatyzatory w swoich domach. Zainteresowanie jest tak duże, że firmy instalacyjne nie nadążają z montażem. Czas oczekiwania wynosi czasem kilka tygodni. Rosną również ceny. Robocizna w sezonie może być nawet o 40 proc. droższa niż poza nim, a za montaż jednego urządzenia trzeba obecnie zapłacić od 3 do 10 tysięcy złotych.
To jednak dopiero początek kosztów. Klimatyzator potrzebuje przecież prądu. Trzeba jednak przyznać, że jest pod tym kątem dość efektywnym urządzeniem. Klimatyzator to tak naprawdę pompa ciepła powietrze-powietrze. Z jednej kilowatogodziny energii elektrycznej może zapewnić 3-4 kilowatogodziny chłodu. W 50-metrowym mieszkaniu całodzienna praca klimatyzatora powinna nas kosztować około 5–8 zł dziennie.
Niewiele osób wie, że do chłodzenia można wykorzystać również przydomową pompę ciepła. Wiele takich urządzeń może działać w dwie strony – zarówno ogrzewać, jak i chłodzić. Nie zawsze jednak wystarczy przełączyć urządzenie w odpowiedni tryb. Istniejąca instalacja może wymagać dodatkowych elementów, np. klimakonwektora. Chłodzenie przez ogrzewanie podłogowe również jest możliwe, ale ma swoje ograniczenia – zbyt mocno schłodzona podłoga może powodować skraplanie się wilgoci.
Zamontowany klimatyzator może nam się przydać również w chłodniejszej porze roku – możemy go używać również do dogrzewania pomieszczenia w zimie. Podobnie jak przy chłodzeniu klimatyzator zamieni jedną kilowatogodzinę energii w 3-4 kilowatogodziny ciepła – będąc 3-4 razy wydajniejszy niż zwykły elektryczny grzejnik, farelka czy grzejnik olejowy. Jego skuteczność spada jednak dość istotnie przy wysokiej fali mrozów – wówczas trudniej urządzeniu pobierać ciepło z powietrza na zewnątrz. Dlatego klimatyzator powietrze–powietrze szczególnie dobrze sprawdza się w okresach przejściowych – jesienią i wiosną, kiedy na dworze jest chłodno, ale nie ma jeszcze potrzeby uruchamiania całego systemu grzewczego.
Najbardziej ekologiczny klimatyzator?
Być może ten, którego nie musimy włączać. Chodzi o takie metody chłodzenia w mieszkaniu jak zewnętrzne rolety i żaluzje, markizy, drzewa zacieniające okna. Pomaga również nocne przewietrzanie. Porządny “audyt” mieszkania w poszukiwaniu miejsc, które sprzyjają jego nagrzewaniu może zdziałać cuda – zupełnie bezkosztowo.
Jeśli jesteśmy na etapie budowy domu – dodanie nawet kilku tysięcy złotych na dodatkowe ocieplenie ścian, lepszą izolację dachu, odpowiednie przesłony okienne czy zwiększenie energooszczędności może przynieść nam kolosalne oszczędności i komfort. Dobrze zaprojektowany budynek nie tylko potrzebuje mniej energii do ogrzewania zimą, ale również wolniej nagrzewa się latem.