System kaucyjny w Polsce działa lepiej, niż wielu się spodziewało. Polacy chętnie oddają opakowania, a pierwsze dane potwierdzają skuteczność nowego rozwiązania. Jak poinformowała podczas konferencji ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska, około 60 proc. butelek wprowadzonych do sprzedaży w pierwszym kwartale 2026 roku wróciło do systemu. To wynik wyższy od zakładanego na tym etapie wdrożenia. Co istotne, to również znacząco więcej niż poziomy odzysku osiągane wcześniej za pomocą selektywnej zbiórki (tzw. żółtych pojemników). Docelowo system ma osiągnąć poziom 77 proc. zbiórki do 2028 roku oraz 90 proc. w kolejnych latach – zgodnie z wymogami unijnymi.
Co nie działa w systemie kaucyjnym?
Nie oznacza to jednak, że system działa bez zarzutu. W wielu supermarketach widać kolejki do butelkomatów. Z jednej strony to pozytywny sygnał – świadczy o dużym zainteresowaniu i zaangażowaniu konsumentów. Z drugiej jednak pokazuje ograniczoną przepustowość infrastruktury. Użytkownicy zwracają też uwagę na problemy techniczne: urządzenia częściej niż zakładano błędnie odczytują opakowania, co wydłuża cały proces zwrotu.
Rząd zapowiada dalszy rozwój systemu – i warto podkreślić, że są na to środki. System kaucyjny ma charakter zamknięty: środki z nieodebranych kaucji pozostają w systemie i muszą być przeznaczane na jego rozwój, m.in. na zwiększanie liczby butelkomatów czy poprawę logistyki. Operatorzy nie mogą traktować tych środków jako zysku dla akcjonariuszy.
Kluczowy problem z kaucją – przechowywanie opakowań w domu!
Dla wielu użytkowników wyzwaniem pozostaje przechowywanie opakowań w domu. Ponieważ powinny być oddawane w stanie niezgniecionym, zajmują stosunkowo dużo miejsca. Z dostępnych danych wynika, że konsumenci wolą oddawać większe partie naraz – średnio około kilku (ok. 5–7) opakowań podczas jednej wizyty. Pojawiają się też głosy dotyczące niewygody transportu – opakowania noszone luzem w torbach hałasują i łatwo się przemieszczają.
Warto spojrzeć na rozwiązania stosowane w krajach, gdzie systemy kaucyjne funkcjonują od lat. Pierwszym kierunkiem jest dalsze zagęszczanie sieci punktów zwrotu – im bliżej domu znajduje się butelkomat, tym częściej i wygodniej można z niego korzystać. Drugim pomysłem są specjalne torby z przegródkami, rozdawane lub sprzedawane przez sklepy. Ułatwiają one zarówno przechowywanie opakowań w domu, jak i ich transport – eliminując problem hałasu i chaosu w torbie. Niewykluczone, że podobne rozwiązania pojawią się również w Polsce.

Czy doczekamy się kaucji za małpki?
Co bardzo istotne, podczas konferencji prasowej ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska, zapowiedziała chęć rozszerzenia systemu kaucyjnego na kolejne rodzaje opakowań. Przede wszystkim krytykowany jest brak w obecnym systemie tzw. małpek czyli jednorazowych opakowań szklanych, przede wszystkim na wódkę. Jak poinformowała ministra, czas na rozszerzenie asortymentu opakowań przyjdzie gdy system będzie już sprawnie działał. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo.

Polak i Duńczyk potrafi – oszukiwać na kaucji
Oczywiście, jak w każdym systemie finansowym, pojawiły się także próby nadużyć. Operator systemu PolKa – Polska Kaucja poinformował, że w różnych częściach kraju odnotowano już pierwsze przypadki oszustw i zwrócił się do sklepów o zachowanie czujności.
Sposoby na obejście systemu są różnorakie. Obejmują m.in. naklejanie podrobionych etykiet z oznaczeniem kaucji na opakowania, które nie są objęte systemem, dokonywanie zwrotów dużych ilości butelek i puszek bez właściwego oznakowania, a także wprowadzanie pracowników sklepów w błąd co do zasad przyjmowania opakowań. Jak opisywał ekspert Michał Sieczkowski, cytowany przez Business Insider, w niektórych przypadkach wykorzystywano także konstrukcyjne ograniczenia starszych butelkomatów – skaner kodów kreskowych umieszczony poza otworem wrzutowym oraz brak funkcji ważenia. W jednym z analizowanych zdarzeń przy automacie w sklepie sieci Żabka do worka trafiły 22 puszki, z których tylko jedna należała do systemu kaucyjnego; tę samą puszkę wielokrotnie przykładano do skanera, podczas gdy pozostałe wrzucano do środka.
Podobne nadużycia odnotowano również w innych krajach. W Niemczech jeden z mężczyzn zbudował specjalny mechanizm, który pozwalał na wielokrotne skanowanie tej samej butelki – według ustaleń była ona rejestrowana ponad 1,2 mln razy, co przełożyło się na zysk rzędu ok. 44 tys. euro (ok. 190 tys. zł). Z kolei w Danii opracowano sposób kopiowania bonów wydawanych przez butelkomaty i realizowania ich jednocześnie w wielu punktach sprzedaży, co pozwalało na wyłudzanie znacznych kwot.
Surowe kary za oszustwa na kaucji
Polskie przepisy traktują tego typu działania jako przestępstwa. Zgodnie z Kodeksem karnym, doprowadzenie sklepu do wypłaty kaucji za opakowania nieobjęte systemem lub sfałszowane (art. 286 § 1 k.k.) jest kwalifikowane jako oszustwo i zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Z kolei podrabianie lub przerabianie oznaczeń systemu kaucyjnego (art. 270 § 1 k.k.) stanowi fałszerstwo, za które grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Co ważne, ściganie takich czynów odbywa się z urzędu, niezależnie od wartości szkody – nawet jeśli chodzi o niewielkie kwoty. Sklepy mają prawo odmówić wypłaty kaucji, zatrzymać podejrzane opakowania jako dowód i wezwać policję. Producenci butelkomatów podkreślają natomiast, że nowsze urządzenia wyposażone w systemy ważenia oraz dodatkowe czujniki znacząco ograniczają możliwość tego typu manipulacji.