Poziom wody w Morzu Bałtyckim spadł do rekordowo niskich wartości, jakich nie notowano od początku regularnych pomiarów w 1886 roku! Średnia wysokość lustra wody jest obecnie około 67 centymetrów poniżej normy wieloletniej! Do tej wyjątkowej sytuacji doprowadziła tegoroczna zima – długotrwałe zaleganie nad Bałtykiem wyżu barycznego oraz silne wiatry wschodnie. Oba te efekty przyczyniły się do rekordowego wypchnięcia wody przez Cieśniny Duńskie do Morza Północnego.
Choć rekordowo niski stan wód utrudnia żeglugę i dostęp do portów, okazuje się, że jest to równocześnie niesamowicie korzystna sytuacja dla środowiska! Czekamy bowiem obecnie na odwrócenie się sytuacji. Gdy zaczną dominować wiatry z zachodu, do Bałtyku najprawdopodobniej napłyną silnie zasolone, chłodne, bogate w tlen wody z Morza Północnego. Takie wlewy zdarzają się bardzo rzadko, a mają ogromne znaczenie dla kondycji ekosystemu Bałtyku. Morze to jest bowiem stosunkowo zamknięte, przez co charakteryzuje się niskim zasoleniem i ograniczoną wymianą wód. W konsekwencji w głębszych partiach akwenu często dochodzi do niedoborów tlenu, prowadzących do powstawania tzw. martwych stref, w których życie praktycznie zanika.
Jak podkreśla Volker Mohrholz z Leibniz Institute for Baltic Sea Research, szczególnie istotna jest również niska temperatura wody. Zimna woda jest w stanie rozpuścić znacznie więcej tlenu niż ciepła, co stwarza unikalną szansę na dotlenienie głębokich warstw Bałtyku. Może to przynieść realną poprawę warunków życia dla wielu gatunków organizmów morskich.

Od około dwóch dekad obserwuje się bowiem podwyższone temperatury w centralnych basenach Bałtyku, co sprzyja wzmożonej aktywności mikroorganizmów i przyspiesza rozkład materii organicznej. Procesy te zwiększają zużycie tlenu i pogłębiają kryzys ekologiczny morza. Napływ chłodniejszej wody może te niekorzystne zjawiska zahamować lub przynajmniej znacząco spowolnić.
Nietypowo niskie poziomy oraz silny mróz sprawiły, że w niektórych miejscach Bałtyk zamarzł znacząco bardziej niż zwykle — co doprowadziło np. do otwarcia lodowych dróg w Estonii (między wyspami Hiiumaa i Vormsi) oraz do tworzenia się rzadkich zjawisk lodowych jak torosy (wały lodowe) na plażach.

Baltic Water Inflow – jak często się zdarza?
Baltic Water Inflow (BWI) to silne wlewy wód z Morza Północnego do Morze Bałtyckiego przez Cieśniny Duńskie. Do tzw. dużych wlewów dochodzi obecnie średnio raz na 10–15 lat, choć w przeszłości zdarzały się one znacznie częściej. Ostatni wyjątkowo silny wlew miał miejsce zimą 2014/2015 i był pierwszym tego typu zdarzeniem od ponad dekady. Efekt dotlenienia głębokich basenów Bałtyku nie jest jednak trwały — poprawa warunków tlenowych utrzymuje się zazwyczaj od kilku miesięcy do kilku lat, po czym tlen jest stopniowo zużywany w procesach rozkładu materii organicznej. Obecnie znaczna część dna Bałtyku, zwłaszcza w basenach Gotlandzkim i Bornholmskim, pozostaje dotknięta chroniczną hipoksją lub całkowitym beztleniem, a powierzchnia tzw. martwych stref należy do największych na świecie wśród mórz przybrzeżnych. Z tego względu każdy silny wlew wód atlantyckich stanowi rzadką, ale niezwykle cenną szansę na czasową regenerację głębokich ekosystemów Bałtyku — choć bez ograniczenia dopływu biogenów z lądu efekt ten pozostaje jedynie chwilowym „oddechem” dla morza.
