Czechy ogłosiły właśnie zamknięcie swojej ostatniej kopalni węgla kamiennego. Tym samym Polska zostanie jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nadal wydobywa ten surowiec. Czy to powód do dumy? Raczej przeciwnie. Płacimy za to miliardy złotych z publicznych pieniędzy.
Ostatnia czeska kopalnia zakończy wydobycie w I kwartale 2026 roku. Co ciekawe, nie wynika to z braku rentowności. Nasi południowi sąsiedzi zdali sobie sprawę, że choć wydobycie wciąż przynosi zyski, wkrótce zacznie przynosić straty. Wolą zatem rozpocząć wygaszanie kopalni jeszcze w chwili, gdy nie wymaga państwowych dopłat.
Polska zostanie zatem w przyszłym roku ostatnim krajem w Unii Europejskiej, który wciąż wydobywa węgiel kamienny (jedynie Niemcy, podobnie jak my, wydobywają jeszcze węgiel brunatny). W minionych latach ostatnie kopalnie zamknęła Wielka Brytania i Francja. Trwanie Polski przy węglu to dziś ogromne obciążenie dla budżetu – w 2025 roku rząd planuje przekazać branży ponad 9 miliardów złotych publicznych pieniędzy. To tak jakby każdy Polak wydawał rocznie 250 pln złotych na pokrycie strat w górnictwie. Pomimo tego, jak wynika z umowy społecznej pomiędzy Rządem a górnikami – wydobycie węgla w Polsce ma zakończyć się dopiero w 2049 roku… Jeśli nic się nie zmieni, czekają nas lata kosztownego dotowania umierającej branży. Paradoksalnie, zamiast inwestować w tańsze, czystsze i zgodne z unijną polityką klimatyczną źródła energii, nadal wspieramy schyłkowy sektor węglowy, który nie ma przed sobą realnych perspektyw. Inne kraje UE już dawno zrozumiały, że przyszłość należy do źródeł odnawialnych, bo to się po prostu opłaca.
OZE prześcignęły węgiel!
Co więcej, polski węgiel nie tylko jest coraz droższy, ale też coraz mniej potrzebny. W ostatnich miesiącach wydarzyło się coś symbolicznego – po raz pierwszy odnawialne źródła energii (OZE) wyprzedziły węgiel jako główne źródło produkcji energii elektrycznej w Polsce. W czerwcu OZE wyprodukowały 44,1% prądu, a węgiel – 43,7%. Oczywiście taki wynik możliwy jest tylko w słonecznych miesiącach letnich. Tym niemniej wysoka produkcja z OZE bardzo korzystnie wpływa na obniżenie kosztu energii.
Tania zielona energia zamiast nierentownego górnictwa
Co istotne, energia z OZE – nawet bez dotacji – staje się dziś tańsza niż prąd z węgla. Nowe instalacje wiatrowe i fotowoltaiczne produkują energię znacznie taniej niż elektrownie węglowe, których koszty rosną nie tylko przez emisje CO₂, ale także przez utrzymanie starzejącej się infrastruktury i subsydia dla kopalń. Średni koszt produkcji energii z OZE z nowej efektywnej farmy wiatrowej czy fotowoltaicznej to około 200 PLN/MWh. A z węgla? 400-500 PLN/MWh. Zamiast być dumni z tego ostatniego miejsca na węglowej mapie Europy, może warto zapytać: ile jeszcze będziemy dopłacać do przeszłości, zamiast inwestować w przyszłość?
