Styczeń to miesiąc promocji diety roślinnej. Skuteczną zachętą do ograniczania mięsa w diecie może być dla wielu osób informacja o skali stosowania antybiotyków w produkcji żywności. Okazuje się, że nasz kraj zajął niechlubne drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem zużycia antybiotyków w hodowli zwierząt. Ustalono to na podstawie analizy danych Europejskiej Agencji ds. Leków (EMA). Wyżej od Polski znalazła się jedynie Hiszpania. To szczególnie niepokojące w kontekście ostrzeżeń Światowej Organizacji Zdrowia, która uznaje narastającą antybiotykooporność za jedno z największych zagrożeń zdrowotnych XXI wieku.
Dlaczego w hodowli przemysłowej stosuje się tyle antybiotyków?
Powodów jest kilka. Głównym jest to, jak w praktyce przebiega hodowla świń czy kurczaków. W dominującym modelu przemysłowym hodowli zwierzęta są niesamowicie stłoczone i praktycznie pozbawione możliwości ruchu! To szokujące, ale zgodnie z prawem na 1 kurczaka wystarczy powierzchnia mniejsza niż kartka A4, a dla dorosłej świni normy unijne przewidują około 1 m², czyli mniej więcej tyle, ile zajmuje jej ciało. To prowadzi do fatalnego stanu zdrowia zwierząt, stresu i szybkiego rozprzestrzeniania się chorób. W praktyce hodowla bardzo często opiera się na farmakologicznym podtrzymywaniu życia zwierząt w bardzo kiepskim zdrowiu. Cel jest jeden – aby dożyły do momentu uboju.
Na fermach stosuje się kilka schematów użycia antybiotyków. Pierwszy to leczenie zwierząt już chorych – teoretycznie najbardziej uzasadnione. Drugi to tzw. metafilaktyka, czyli sytuacja, w której po wykryciu choroby u pojedynczych sztuk leki otrzymuje cała grupa, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się infekcji. Trzeci, najbardziej kontrowersyjny mechanizm, to profilaktyka – podawanie antybiotyków „na zapas”, zanim pojawią się jakiekolwiek objawy choroby. Choć w Unii Europejskiej zakres takiego stosowania jest formalnie ograniczany, w praktyce przez lata był on powszechny i wciąż pozostaje istotnym elementem intensywnej produkcji zwierzęcej.

Co gorsze – antybiotyki w mięsie czy pestycydy w roślinach?
W dyskusjach często pojawia się kontrargument, że „warzywa też są pryskane chemią”. To prawda – w rolnictwie roślinnym stosuje się pestycydy i środki ochrony roślin, co również budzi obawy zdrowotne. Problem z antybiotykami jest jednak systemowy – masowe stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt jest dziś większym zagrożeniem, bo prowadzi do utraty skuteczności leków ratujących życie – a to dotyczy wszystkich, nie tylko konsumentów mięsa. Pestycydy nie są antybiotykami i nie oddziałują na bakterie w taki sposób, by prowadzić do powstawania oporności na leczenie u ludzi.

Jak ograniczyć kontakt z antybiotykami w żywności?
Odpowiedzią będzie tu oczywiście dieta roślinna. Antybiotyki w uprawach roślin w Unii Europejskiej stosowane są wyjątkowo rzadko. Jeśli decydujemy się na mięso, “uratować” może nas tylko kupowanie mięsa niehodowanego przemysłowo, przede wszystkim mięsa BIO. W hodowli ekologicznej na terenie Unii antybiotyki mogą być stosowane wyłącznie w leczeniu chorych zwierząt, a ich profilaktyczne podawanie jest zakazane. Zwierzęta leczone wielokrotnie tracą też status ekologiczny.