Roślinne zamienniki mięsa to gorący temat do dyskusji. Wiele osób wciąż uważa termin “kiełbasa roślinna” za świętokradztwo. Tymczasem sprzedaż roślinnych zamienników mięsa w Polsce rośnie… a mięsa spada. I to pomimo spadających cen. Jednak globalne koncerny są rozczarowane tempem wzrostu segmentu roślinnego i niektóre go porzucają.
Spadek cen mięsa nie przekłada się na większą konsumpcję – najnowsze dane
Według najnowszych analiz opublikowanych przez Puls Biznesu, w Polsce ceny mięsa ostatnio spadają, lecz mimo to jego sprzedaż i spożycie także spadają. Najpopularniejsze są wieprzowina i drób. Wołowina na polskim stole to już prawdziwa rzadkość. Spożywamy jej średnio rocznie mniej niż kilogram, podczas gdy wieprzowiny średnio 40 kg a drobiu 30 kg. Dane odnośnie spożycia mięsa zmieniają się z roku na rok i pomiędzy badaniami – ale uśredniając trend spadkowy jest ewidentny.
Rosnąca popularność zamienników mięsa w Polsce
Choć rynek roślinnych zamienników mięsa w Polsce wciąż jest niewielki, z roku na rok zyskuje na znaczeniu. Coraz więcej konsumentów sięga po produkty typu „plant-based”, takie jak roślinne burgery, kiełbasy czy pasztety – nie tylko z powodów etycznych, ale też zdrowotnych i finansowych. Z danych cytowanych w mediach wynika, że zamienniki te szczególnie chętnie wybierają osoby młode, mieszkańcy dużych miast i kobiety.
Według raportów rynkowych, w ciągu kilku ostatnich lat sprzedaż roślinnych alternatyw w Polsce wzrosła nawet kilkukrotnie – niektóre źródła mówią o wzroście rzędu 400–500%. Zwiększa się też dostępność tych produktów: znajdują się już nie tylko w sklepach specjalistycznych, ale też w ofercie popularnych dyskontów czy restauracji sieciowych.
Ważną rolę odgrywa też marketing i zmiana języka – coraz częściej mówi się nie o „produktach dla wegan”, lecz o „alternatywach dla każdego”, co łagodzi barierę wejścia dla tzw. fleksitarian, czyli osób ograniczających mięso, ale niewykluczających go całkowicie z diety.
Sytuacja globalna – giganci zawiedzeni sektorem plant-based
Choć nie tylko w Polsce rynek roślinnych zamienników rośnie, to jednak nie doszło do światowej rewolucji. Co z tego, że sprzedaż takich produktów rośnie w tempie ok. 20% rocznie. Mimo tego sprzedaż takich produktów w porównaniu z produktami tradycyjnymi jest wciąż mizerna – stanowi ok. 1%. Unilever rozmawia o sprzedaży swojej marki Vegetarian Butcher. Również Nestlé ogranicza ofertę Sweet Earth, rezygnując m.in. z roślinnego „bekonu” i kurczaka. Z czego to wynika? Analizy wskazują, że rynek roślinnych alternatyw traci impet przez niskie zaufanie konsumentów (postrzeganych jako wysoko przetworzone) oraz wyższe ceny w porównaniu z mięsem tradycyjnym.
Co dalej – jaka jest przyszłość rynku mięsa i jego zamienników?
Jeszcze kilka lat temu analitycy przewidywali, że rynek zamienników mięsa osiągnie 100 mld USD do 2030 roku, a udział „mięsa roślinnego” w globalnym rynku mięsnym przekroczy 10–15%. Obecnie te prognozy zostały zrewidowane w dół.
W Polsce możemy się spodziewać szybszych wzrostów. Choć brak jest szczegółowych analiz wyłącznie dla Polski, eksperci szacują, że udział zamienników mięsa w polskim rynku spożywczym może wzrosnąć do 2–3% do końca dekady. Jest to zgodne z europejskimi trendami, ale z opóźnieniem.
Rewolucją na rynku zarówno polskim jak i światowym może być wejście na rynek mięsa hodowanego w laboratorium. Za parę lat takie produkty mogą stać się kilka razy tańsze niż mięso odzwierzęce. Czy się przyjmą? Czas pokaże.