Farsa na szczycie klimatycznym w Dubaju
Szczyty klimatyczne organizowane co roku pod egidą ONZ to spotkania głów państw z całego świata, których celem jest walka z ociepleniem klimatu. Tegoroczny szczyt COP28 organizowany jest w Dubaju. Jak co roku konferencja krytykowana jest za greenwashing, deklaracje bez pokrycia, brak realnych zmian.
Wątpliwości budzi już sam wybór kraju organizatora – Zjednoczone Emiraty Arabskie to potentat naftowy, którego postępy w zielonej transformacji gospodarki są mierne. Przewodniczącym tegorocznego szczytu jest sułtan Al-Jaber … prezes dubajskiego koncernu naftowego ADNOC. Zdążył on już rozzłościć naukowców głosząc, że „nie ma naukowego potwierdzenia, że odejście od paliw kopalnych powstrzyma globalne ocieplenie”. Ponadto w szczycie bierze w tym roku rekordowa ilość wysłanników z globalnych koncernów naftowych, oraz pojawiły się głosy, że szejkowie z Dubaju w kuluarach podpisują z głowami państw z całego świata nowe kontrakty na dostawę ropy. Wszystko to sprawia, że zdaniem aktywistów szczyt przypomina farsę. Warto odnotować też rekordową ilość uczestników szczytu (70 tysięcy osób, na szczycie 6 lat temu było zaledwie 15 tysięcy). Może to świadczyć o rosnącym przejęciu się tematem globalnego ocieplenia wśród światowych decydentów, z drugiej strony zwiększa ślad węglowy całego wydarzenia oraz zdaniem niektórych przypomina luksusowe wakacje. Szczyt potrwa do 12 grudnia i na razie nie przyniósł żadnych rewolucyjnych zmian ani nowych postulatów czy rozwiązań.