Europa stawia na produkcję baterii elektrycznych
Samochody elektryczne to przyszłość transportu. W ogólnym rozrachunku są już w tej chwili bardziej ekologiczną opcją niż samochody napędzane benzyną czy ropą. Tym niemniej nie są jeszcze aż tak ekologiczne, jak się wydaje. Jest z nimi szereg problemów, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały cykl życia takiego samochodu.
Po pierwsze energia w naszym kraju jest póki co wytwarzana głównie z węgla kamiennego i brunatnego – więc elektryki w zasadzie “jeżdżą na węgiel”. Co innego w Norwegii gdzie cała energia produkowana jest ze źródeł odnawialnych, głównie elektrowni wodnych. W Polsce sytuacja też ma się zmienić, ale potrwa to jeszcze kilkanaście lat. Tym niemniej elektryki już teraz pozwalają nam oddychać czystszym powietrzem w miastach i nie wdychać zanieczyszczeń z rur wydechowych.
Innym zarzutem wobec elektryków jest temat baterii. Akumulator jest zdecydowanie najdroższym elementem samochodu elektrycznego. Jego produkcja jest kosztowna środowiskowo. Wymaga on użycia rzadkich pierwiastków, wydobywanych głównie w Chinach, w kopalniach odkrywkowych. Problemem jest też recykling baterii.
Europa postanowiła uniezależnić się od Chin i stawia na własną produkcję akumulatorów. Dzięki temu ograniczymy emisje CO2 związane z transportem podzespołów samochodów z Chin, samo wytwarzanie będzie też oparte na czystszej energii i bardziej wydajne. Całkowite emisje CO2 związane z produkcją akumulatorów powinny spaść, nawet o 60%! Według szacunków organizacji pozarządowej Transport & Environment, możemy tym sposobem oszczędzić nawet 133 megaton CO2 rocznie, co równa się rocznym emisjom Czech.
Jeśli chodzi o temat dostępu do rzadkich pierwiastków niezbędnych do produkcji akumulatorów, a które jak wspominaliśmy znajdują się głównie w Chinach, odpowiedzią może być recykling baterii. Szacuje się, że umożliwi on pozyskanie między 8 a 27 proc. minerałów niezbędnych do wytwarzania ogniw.