Choć Łódź wielu osobom kojarzy się z fabrykami i czerwoną cegłą, ma również mniej znane oblicze. Na północnych obrzeżach miasta znajduje się Las Łagiewnicki – jeden z największych zwartych kompleksów leśnych położonych w granicach administracyjnych miasta w Europie. Dla wielu mieszkańców jest miejscem codziennych spacerów, biegania i kontaktu z przyrodą.
W ostatnich miesiącach wokół lasu wybuchł jednak spór. Władze miasta i województwa chcą zwiększyć atrakcyjność tego obszaru. Planowane są między innymi domki na drzewie, kamperownia oraz ścieżka w koronach drzew. Inwestycje te napotykają jednak silny sprzeciw mieszkańców, którzy obawiają się komercjalizacji i utraty naturalnego charakteru miejsca. Obecnie bój toczy się o ścieżkę w koronach drzew. Ma ona powstać w samym środku lasu na wysokości do 15 metrów nad ziemią. Jest elementem projektu, który uzyskał już dofinansowanie ze środków europejskich. Wartość całego przedsięwzięcia wynosi około 26 mln zł, z czego sama ścieżka została wyceniona na blisko 10 mln zł. Choć magistrat twierdzi, że przy jej budowie nie zostanie wycięte żadne drzewo i przyroda nie ucierpi, przyrodnicy twierdzą, że jest to założenie niemożliwe do zrealizowania. Innym punktem zapalnym jest plan utwardzenia kilkunastu kilometrów leśnych dróg i ścieżek tłuczniem “dla poprawy bezpieczeństwa”. Przeciwnicy odpowiadają, że właśnie naturalny charakter Lasu Łagiewnickiego stanowi jego największą wartość. “Łodzianie i tak korzystają z tego lasu – nie potrzebują tu żadnych dodatkowych atrakcji. Jest po prostu cisza i spokój – piękny naturalny las. Zostawcie go w spokoju” – mówią.

| Prezentacja Miejskiego Centrum Inwestycji podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Łodzi 18.06.2026 |
Krytycy projektu zarzucają władzom brak szerokich konsultacji społecznych przed złożeniem wniosku o dofinansowanie. Urzędnicy odpowiadają, że projekt przeszedł wszystkie wymagane procedury i będzie realizowany zgodnie z harmonogramem.
Niezależnie od tego, jaki będzie finał sporu, dyskusja wokół Lasu Łagiewnickiego pokazuje szerszy problem obecny w wielu polskich miastach: gdzie przebiega granica między udostępnianiem terenów przyrodniczych mieszkańcom a ich przekształcaniem w kolejne atrakcje turystyczne?